Cóż, zamierzam powrócić do pisania opowiadań. Z góry przepraszam za ich nieskładność ;) .
Jest godzina 23. Razem z Martyną jesteśmy na komisariacie, czekamy na rodziców Natalii, jeszcze nie wiedzą co się stało.
***
Godzina 23.15.
Rodzice Natalii właśnie wchodzą.
- Dobry wieczór! Co się stało dziewczynkom? - zaczęła dopytywać się mama naszej przyjaciółki.
-Dobry wieczór - powtórzył jej tata.
-Dobry wieczór - po raz kolejny wypowiedziany przez policjanta, który nas tu przywiózł - Niestety nie mam dla państwa dobrych wiadomości. Dziewczynki napadli jacyś mężczyźni. Miały szczęście, że byłe za rogiem i usłyszałem krzyki. Niestety wasza córka nie zdążyła uciec, zamaskowany mężczyzna zdążył ją chwycić. Przyłożył nóż do gardła waszej córce - policjant zrobił sobie przerwę w opowiadaniu i napił się wody. Mama Natalii pobladła. - Całe szczęście, że jej przyjaciółki zachowały zdrowy umysł i wyjęły z dłoni dwóm postrzelonym wcześniej przeze mnie mężczyznom noże. Po cichu zaszły mężczyznę od tyłu i raniły go - niestety śmiertelnie jak się później okazało - w plecy.
- A co z Natalią?! - wrzasnął tata Natalii.
-Mężczyzna zdążył zareagować w ostatniej chwili i przycisnął nóż do gardła waszej córki i jak padał to rozciął jej skórę. Pojechała do szpitala, na razie nie mamy żadnych wiadomości stamtąd.
- Możemy już zabrać dziewczynki i pojechać do szpitala? - zapytała matka naszej rannej przyjaciółki.
- Tak, tak , oczywiście. Ale będą one jeszcze tu wzywane aby złożyć zeznania. Na pewno nie zostaniecie skazane, zrobiłyście to w obronie czyjegoś życie - policjant zwrócił się do mnie i Martyny.
-Dziękujemy za uratowanie dziewczyn, dobranoc!
***
Godzina 23.30, jesteśmy w szpitalu, czekamy aż skończy się operacja RATUJĄCA ŻYCIE Natalii.
To tyle, mam nadzieję, że się spodobało. Nie mam zbyt dobrego nastroju, dlatego też opowiadanie jest dość ponure. Miłych ostatnich 2 tygodni wakacji : D Pa ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze mile widziane :).