Niestety.... Już po koncercie. Wszyscy zaczęli się rozchodzić, a my poszłyśmy do takiej budki, w której sprzedają gadżety tego zespołu np. koszulki z ich zdjęciem itp. Jejku... Duża kolejka.
Jest nareszcie my... Pierwsza ja w kolejce. Hmmm... Drogo tu, ale na tych koszulkach, które ja chce są ich autografy! Cóż, może będę żałować, ale co tam! Raz się żyje. Wszystkie kupiłyśmy te same koszulki z autografami. i po nas została taka jedna. Były na nas za duże , dlatego włożyłyśmy na te ubrania, które już miałyśmy.
- Uuuuu... Nie mogę uwierzyć, że je mamy! - powiedziała, nie... wykrzyczała Natalia.
-Tak, ale trochę późno.... Boję się wracać gdy jest tak ciemno... Nie wiadomo co się może stać. - powiedziała Martyna.
-Dobra chodźmy. - postanowiłam
***
Jest 15 minut później.
- Czy to nie ten budynek z wiadomości?! - pisnęła Martyna.
-Których...? - zgodnie z Natalią zapytałyśmy.
-No tych o tej sekcie...
-No chyba tak... Chodźmy szybciej! - zgodziłam się.
Niestety , ktoś wyskoczył zza budynku... Zaczęłyśmy biec i krzyczeć... Zapomniałyśmy o tym, że dziś jest pełnia... A ich rytuał... Wolę o tym nie myśleć, przecież nie możemy mieć takiego pecha, że akurat nas .... Przecież nie mogli wrócić do tego miejsca, w którym ostatnio kogoś zabili... Wtedy znaleźli by ich....
Niestety.... Ten zamaskowany gostek miał w dłoni nóż... Natalia najwolniej biegła... Zza muru wybiegli kolejni dwaj mężczyźni...
Wreszcie trochę szczęścia w nieszczęściu. Policjant z pistoletem. Groził im śmiercią, ale oni nie zwracali na niego uwagi. Policjant strzelił najpierw w jednego później w drugiego, ale ten pierwszy, który zza muru wyskoczył, zdążył dogonić Natalię. Przyłożył jej nóż do gardła. Policjant nie był w stanie nic zrobić...
Nie wiem, ale coś mi odbiło, wzięłam za rękę Martynę i podbiegłyśmy do zwłok, wyciągnęłyśmy z ich dłoni noże... Zaszłyśmy od tyłu tego mężczyznę i .wbiłyśmy mu noże. Całe szczęście udało nam się zrozumieć bez słów z Martyną, niestety zanim zamaskowany runął na ziemię zdążył zranić Natalię, która runęła razem z nim... Co my narobiłyśmy?! Jak ona zginęła?! Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
-Halo? Pogotowie? Mam tu ranną dziewczynę, nie oddycha, puls jest. Są tu również dwaj postrzeleni mężczyźni i jeden... jeden z dwoma nożami w plecach. - policjant zachował zimną krew. Zrozumiałam to co mówił do telefonu.
Podbiegłyśmy do Natalii i policjanta. Właśnie nadjeżdżają dwie karetki.
-Odsuńcie się! - powiedzieli, oczywiście po angielsku.
Najpierw włożyli Natalię na nosze, później do karetki.
-Wy jedziecie ze mną na komisariat. - policjant wskazał radiowóz. - Zadzwonimy po waszych rodziców.
-My tu jesteśmy tak jakby na wycieczce, jesteśmy z rodzicami Natali, tej rannej.- wytłumaczyłam.
-To zadzwonimy po nich i wytłumaczymy co się stało.
-A czy Natalia przeżyje? - Martyna nie umiała mówić, była zbyt zapłakana, musiałam sama porozmawiać z policjantem.
-Nie wiem, miejmy nadzieję. W jakim wieku jest wasza trójka?
-Ja i Martyna - wskazałam na zapłakaną przyjaciółkę. -mamy po 14 lat, ja za 2 tygodnie skończę 15, a Martyna za miesiąc skończy 15. Natalia ma 15 skończone tydzień temu.
-Mhm, dobrze jedźmy na komisariat.
Wiem niezbyt mi to wyszło. Przepraszam xp . I przepraszam jeśli będę jakieś błędy ortograficzne itp, ale nie chciało mi sprawdzać. Miłego czwartku i piątku . Papa! ;)
Niestety.... Ten zamaskowany gostek miał w dłoni nóż... Natalia najwolniej biegła... Zza muru wybiegli kolejni dwaj mężczyźni...
Wreszcie trochę szczęścia w nieszczęściu. Policjant z pistoletem. Groził im śmiercią, ale oni nie zwracali na niego uwagi. Policjant strzelił najpierw w jednego później w drugiego, ale ten pierwszy, który zza muru wyskoczył, zdążył dogonić Natalię. Przyłożył jej nóż do gardła. Policjant nie był w stanie nic zrobić...
Nie wiem, ale coś mi odbiło, wzięłam za rękę Martynę i podbiegłyśmy do zwłok, wyciągnęłyśmy z ich dłoni noże... Zaszłyśmy od tyłu tego mężczyznę i .wbiłyśmy mu noże. Całe szczęście udało nam się zrozumieć bez słów z Martyną, niestety zanim zamaskowany runął na ziemię zdążył zranić Natalię, która runęła razem z nim... Co my narobiłyśmy?! Jak ona zginęła?! Nie potrafię sobie tego wyobrazić.
-Halo? Pogotowie? Mam tu ranną dziewczynę, nie oddycha, puls jest. Są tu również dwaj postrzeleni mężczyźni i jeden... jeden z dwoma nożami w plecach. - policjant zachował zimną krew. Zrozumiałam to co mówił do telefonu.
Podbiegłyśmy do Natalii i policjanta. Właśnie nadjeżdżają dwie karetki.
-Odsuńcie się! - powiedzieli, oczywiście po angielsku.
Najpierw włożyli Natalię na nosze, później do karetki.
-Wy jedziecie ze mną na komisariat. - policjant wskazał radiowóz. - Zadzwonimy po waszych rodziców.
-My tu jesteśmy tak jakby na wycieczce, jesteśmy z rodzicami Natali, tej rannej.- wytłumaczyłam.
-To zadzwonimy po nich i wytłumaczymy co się stało.
-A czy Natalia przeżyje? - Martyna nie umiała mówić, była zbyt zapłakana, musiałam sama porozmawiać z policjantem.
-Nie wiem, miejmy nadzieję. W jakim wieku jest wasza trójka?
-Ja i Martyna - wskazałam na zapłakaną przyjaciółkę. -mamy po 14 lat, ja za 2 tygodnie skończę 15, a Martyna za miesiąc skończy 15. Natalia ma 15 skończone tydzień temu.
-Mhm, dobrze jedźmy na komisariat.
Wiem niezbyt mi to wyszło. Przepraszam xp . I przepraszam jeśli będę jakieś błędy ortograficzne itp, ale nie chciało mi sprawdzać. Miłego czwartku i piątku . Papa! ;)