Ile osób tu zagląda?

piątek, 22 czerwca 2012

Tragiczna przygoda w Londynie cz.4 [opowiadanie Julki]

Hej! Jutro są dni naszego miasta, a ja idę z moim gimnazjum na przemarsz (warto dla dodatkowych 30 punktów do zachowania xp) , a później do dziadka i babci, a jak wrócę od babci to rodzinnie idziemy na ten festyn, czy tam koncert... Bądź co bądź, będzie śpiewał Kamil Bednarek. Niezbyt mnie interesuje jego osoba, ale lubię te festyny, przerażają mnie w nich skoki na bandżi xp Słabo mi się robi jak widzę spadających ludzi, a to się czasem tak lekko chwieje jak jakaś większa osoba skacze, w każdym razie ja bym się nie odważyła. Z powodu braku czasu jutro najprawdopodobniej notki nie dodam Wróćmy do tematu bloga tzn. opowiadania.

Po śniadaniu udałyśmy się do pokoju pooglądać prognozę pogody, bo nie wiedziałyśmy jak się ubrać na wyjście. Nie zabardzo wiemy gdzie jest pilot, ale mam nadzieję że zdążymy na prognozę.
-Julka! Gdzie go dałaś? Ty wyłączałaś telewizor! - wściekła się trochę na mnie Natalia.
- Nie jestem pewna.... Ale może jest pod tą stertą ciuchów na krześle.... Martyna! Posprzątaj je! Czemu to tu zostawiłaś???
-Już biorę....
-O jest! - Natalia aż podskoczyła, chyba z radości, dziwne, że aż tak można cieszyć się ze znalezienia pilota...- Szybko włączmy telewizor... To był chyba kanał trzeci...
-Zdążyłyśmy, akurat się zaczyna. - oznajmiła zadowolona Martyna, jakbyśmy tego nie widziały...
Pooglądałyśmy prognozę do końca, ma być 20 stopni, nie znam się ale to chyba nie mało jak na Anglię. Miałyśmy tylko pogodę zobaczyć, ale zaciekawił nas nagłówek wiadomości... Coś o jakiejś sekcie... w Londynie!
-Zostawmy to, przecież mieszkamy w Londynie w tej chwili.... Może to niebezpieczne - Martyna zawsze była osobą ostrożną...
-Ok, ale nie możemy przez nią cały czas w pokoju siedzieć - odpowiedziałam znudzona tym.
- Jeszcze nawet nie wiadomo czy jest niebezpieczna, ja chcę tylko zobaczyć.
Więc zostałyśmy w pokoju. Okazało się , że członkowie tej sekty mają straszny rytuał... Dziwny... Bo zawsze w pełnię księżyca, ale przerażający, bo właśnie wtedy zabijają przypadkową osobę! Nie mówili o tym tak "o", przez przypadek, mówili o tym, bo dzisiaj właśnie jest pełnia...
-Może zostańmy w hotelu?- tym razom podzieliłam ostrożność Martyny...
-No dobra.... Ale z drugiej strony mówili w wiadomościach o koncercie naszego ulubionego zespołu pod London Eye.... - Natalia bardzo lubi ten zespół... tak łatwo nie odpuści.
-Tam na pewno tego nie zrobią! Mówili, że wybierają bardziej odludnione miejsca, a tam będą tłumy... - Martyna potrafi zaskakiwać... Z jednej strony ostrożna, a z drugiej odważna?
-Ale musimy już wyjść, żeby zająć miejsce, to koncert za darmo, no prawie, bo co to te dziesięć funtów za bilet, więc na pewno będzie dużo ludzi - stwierdziłam? zaproponowałam?
-Ok, wasz rację - moje przyjaciółki się ze mną zgodziły. Rzadkość.
***
Aaaaaaa! Odliczanie do ich wyjścia na scenę! Już za pięć, cztery, trzy , dwie, jedną!  Ja ciebie!!!!! Wchodzą, trzymajcie mnie, bo zemdleję! Matko... A... No tak, wracając do sekty czy jak to tam się nazywa, to doszłyśmy spokojnie.


Jednak dzisiaj nie będzie ciekawszego momentu, bo już nie mam czasu, ale jak jutro znajdę czas to już na stówę będzie, a jak nie znajdę jutro, to jeszcze jest niedziela. Pa! Miłego weekendu! ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane :).