Ile osób tu zagląda?

sobota, 16 czerwca 2012

Tragiczna przygoda w Londynie. [opowiadanie Julki]

Witajcie! Co tam? Będzie to dziwne opowiadanie oparte na moim śnie, który hmm....... chyba dość mi się spodobał, a na pewno zapadł w pamięć, bo był ciekawy. No to zaczynam...

 Pewnego dnia moje przyjaciółki Natalia i Martyna przyszły po mnie, jak zawsze przed szkołą o godzinę za szybko, mieliśmy odwołaną pierwszą lekcję, więc je wpuściłam jeszcze zaspana i w piżamie. Czekałam na nie przy drzwiach, długo zajęło im wejście na schody, ale nareszcie usłyszałam pukanie do drzwi , otworzyłam, a tam stała Natalia wraz z Martyną, były niepokojąco wesołe. Zapytałam o co chodzi, a Martyna zaczęła mówić:
- Pamiętasz jak kilka dni temu rozmawiałyśmy o tym, jak bardzo chciałybyśmy pojechać na wymianę do Londynu? - mówiła podekscytowana.
- No tak i....?
- No właśnie ja wczoraj po południu szukałam czegoś ciekawego, gdy moja mama podeszła do mnie i zauważyła, że szukam tego już dość długo... - Natalia kontynuowała to co zaczęła Martyna - i zapytała czemu chcę tak bardzo jechać do Londynu, to jej wytłumaczyłam, ale nieważne, nie o to teraz chodzi. Powiedziała, że w przyszłym miesiącu jadą tam z tatą na delegację.
- Fajnie .... Zazdroszczę im... - odpowiedziałam zdezorientowana tym, co ciekawego ma być w delegacji jej rodziców.
- Też to mamie powiedziałam. Ona powiedziała, że mogę z nią jechać!
- Teraz to zazdroszczę i tobie, ale przywieziesz mi coś prawda? Bardzo bym chciała koszulkę z napisem "I love London" .
- Sama sobie ją tam kupisz!
- Jak to?!
- Zapytałam mamy czy mogę was zabrać,a ona się zaśmiała... Powiedziała, że ma to zaplanowane już od roku, że zabierze mnie i moje przyjaciółki! Jedziemy we trójkę, a wasi rodzice już od dawna o tym wiedzą! Martyna wie o tym od 30 minut.
- Twoi rodzice są wielcy! Dzięki!!!!
Obie rzuciłyśmy się na Natalię. Teraz jeszcze miesiąc i jedziemy!
- Natalia, którego dokładniej wyjeżdżamy? -zapytałam próbującą złapać oddech Natalię. Tak ją scisłyśmy, że było to trudne dla niej .
- Dwudziestego maja.
- Ale wtedy jest nasza wycieczka klasowa!
- Wolisz wycieczkę od Londynu?!-zapytały chórem.
- Nie no, pewnie, że nie. Jedziemy samochodem czy lecimy??
- Samochodem? Wiesz jak długo by to trwało? - zapytała ze zdziwieniem w oczach Natalia.
- Nie, niezbyt.
- Ja też niezbyt wiem, ale samolotem jest dużo szybciej, więc... To oczywiste, że samolotem.
- To lecicie beze mnie...
- Przestań, przecież to nic strasznego, wiem, że odkąd Cię znam, a znam Cie już 10 lat , zawsze bałaś się samolotów, ale lecimy do naszego wymarzonego Londynu.
- No nie wiem, czy Londyn jest tak ważny.... Wiesz jakoś nawet nie chcę tam być.
- Tak oczywiście... Mówisz tak bo się boisz...
- Dobra polecę, jeśli nie będę siedziała pod oknem... I jeśli dacie mi silne środki nasenne.
Nie wiem czemu, ale Martytna i Natali rzuciły się na mnie i mnie mocno ścisły.

C.D.N. xp

Ok, mam nadzieję, że wam się spodobało. Postaci są zmyślone, a sen trochę rozwinięty, bo pamiętam tylko środek cz. najciekawszą dla mnie ;p Pa znów ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze mile widziane :).